poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Od Kailena

Widywałem ją niemal każdego dnia, obserwowałem ją. Mogłem śmiało powiedzieć, że była cudowna. Sama miała problemy w domu a ilekroć widziałem jak pomaga innym... miękło serce.
Ten dzień był wyjątkowo chłodny jak na obecną porę roku. Ludzie musieli wyjąć z szaf grubsze kurtki czy szaliki. Byłem na plaży, obserwowałem spacerujące pary, samotników z psami. Ogólnie nie działo się tu nic ciekawego. Widząc dziewczynę uśmiechnąłem się delikatnie, jednak widząc jej minę uśmiech zniknął. Była smutna, szła jakaś zamyślona. Zmierzała w kierunku pomostu, ruszyłem więc za nią. Szedłem u jej boku, jednak ona mnie nie widziała. Nawet pewnie nie czuła mojej obecności. Doszła do końca pomostu, tam się zatrzymała, oparła o barierkę i spojrzała w dal, a po jej policzku spłynęła łza.
- Hej... co się stało? - westchnąłem głaszcząc ją po plecach, jednak mój dotyk w tym przypadku był niemy.
Stałem tak z nią pewien czas, jednak nagle usłyszeliśmy krzyk. Jakiś mężczyzna wyrwał starszej kobiecie torebkę, wpadł na dziewczynę przez co ta przeleciała przez barierkę i zleciała w dół, lądując w wodzie. Nerwowo się wychyliłem wypatrując jej, niestety, nie wynurzała się. Przekląłem pod nosem i nie czekając na nic więcej sprawiłem, że było mnie widać i wskoczyłem do wody. Od razu zanurkowałem, udało mi się ją odszukać. Wyciągnąłem ją na brzeg, na szczęście była przytomna. Zaczęła kaszleć wypluwając wodę, która dostała się do jej ust.
- Spokojnie, oddychaj. - powiedziałem jeszcze lekko przestraszony.
Dziewczyna spojrzała na mnie, jeszcze przestraszona. Znałem już te oczy, były piękne. Odgarnąłem jej mokre włosy z twarzy, cały czas podtrzymywałem ją swoim ramieniem. Jakiś mężczyzna oddał nam swój koc, podziękowałem. Pomogłem jej ściągnąć kurtkę, dałem jej swoją bluzę, założyłem jej na głowę kaptur i okryłem dokładnie kocem.
- Ty też jesteś mokry. - zająknęła się patrząc na mnie cały czas.
- To nic, nie jest mi zimno. - wzruszyłem ramionami i posłałem jej delikatny uśmiech.
To była prawda. Jako anioł, nie czuję zimna, gorąca... czasem ma to swoje plusy. Wiatr szybko w miarę osuszył moje włosy, dzięki czemu nie kapała już z nich woda.
- Dziękuję. - powiedziała a jej dolna szczęka drżała z zimna. Uśmiechnąłem się znów tylko lekka i zacząłem pocierać jej ramiona, aby ją bardziej rozgrzać.
- Powinnaś jak najszybciej wrócić do domu, wziąć gorącą kąpiel, napić się czegoś ciepłego i najlepiej do końca dnia nie wychodzić spod koca. - stwierdziłem kiedy już się nieco rozgrzała.
Nagle usłyszałem chrząknięcie za plecami, był to Leo. Musiałem się już zbierać niestety, westchnąłem ciężko. Była to dobra chwila, abym mógł ją lepiej poznać.
- Jeszcze raz dziękuję. - spojrzała na mnie.
- Drobiazg, chciałbym zostać dłużej i porozmawiać, ale niestety muszę uciekać do pracy. Do zobaczenia, mam nadzieję. - uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę wyjścia z plaży.
- Hej, a jak masz na... imię. - westchnęła wypowiadając ostatnie zdanie, jednak mnie już nie było.

Alice?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz